FB

Czy szkoła może być drogą dla człowieka?5 czerwca 2017 r.

Czy szkoła może być naprawdę drogą dla człowieka? I na odwrót: czy człowiek jest naprawdę drogą szkoły? Odpowiedź jest, rzecz jasna, twierdząca: jeżeli dla szkoły rzeczą naturalną jest funkcja wychowawcza, to pozostaje oczywiste, że ona nie może istnieć inaczej, jak tylko dla człowieka. Czym byłaby szkoła, która by zapomniała o tym swoim pierwotnym wymiarze? Byłaby pozbawiona treści i bezużyteczna: nie mogłoby bowiem być absolutnie wystarczające samo przekazywanie ­wiadomości i formuł (na dłuższą metę zresztą bardzo zniechęcające).

Szkoła ­powinna konkretnie służyć i przygotowywać do życia: to znaczy, że powinna ona kształcić, a nie po prostu informować człowieka; powinna przyczyniać się do jego wzrostu; powinna sprawić, aby dojrzewał w porządku istnienia. Co więcej, dobrze wiem, że przemawiam do nauczycieli szkół średnich pierwszego i drugiego stopnia, których uczniowie są pomiędzy 11.-12. a 18.-19. rokiem życia: to nastolatki, które przeżywają czas decydujący dla swego życia, stanowiący przejście od dzieciństwa do pierwszej dojrzałości.

To właśnie na naszych oczach, drodzy przyjaciele i bracia, dokonuje się to trudne przejście, w którym przemiany fizjologiczne splatają się – we wzajemnym uwarunkowaniu – ze zmianami porządku psychologicznego. Powoli znika dziecko, a z nim jego typowy i niepowtarzalny świat marzeń, zabaw i niewinności; a równolegle, wedle owej stopniowej linii, która jest typowa dla natury (natura non facit saltus), powstaje niejako nowe stworzenie: człowiek, który osiągnął trwałość swego stanu fizycznego oraz bardziej rozwiniętą i złożoną przestrzeń swojej duchowości: wyobraźni, rozumu, woli, miłości, wolności.

W tym procesie nie możecie ograniczać się do obserwacji, nie ­możecie pozostawać bierni lub w ogóle obojętni: jesteście w ten proces włączeni jako odpowiedzialni wychowawcy na mocy wyraźnego zadania, które zostało wam powierzone – zanim jeszcze uczyniły to władze publiczne – przez naturalnych posiadaczy prawa-obowiązku zapewnienia wychowania, ­czyli przez ­rodziców waszych uczniów.

Z aktywnego stosunku między wychowawcą i wychowankiem powinien wypływać wzrost człowieczeństwa: ­człowiek ­dorosły jest powołany do tego, aby – unikając zarówno przymusu, jak i niedbalstwa – prowadzić, nastawiać, wspomagać młodego człowieka, który osiąga dojrzałość. Jeżeli następnie wychowawca jest chrześcijaninem, nie ­będzie mógł nie czerpać ze swojej wiary inspiracji w działalności pedagogicznej, której się poświęca. Ideałem wtedy będzie humanizm chrześcijański, traktujący jako sprzyjającą możliwość spotkania ucznia, człowieka in fieri 2 , z osobą Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i doskonałego człowieka (por. Ef 4, 13), aby ten, który wchodzi w życie, mógł przyjąć Go przez wiarę w swoim sercu i był w stanie „ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i ­Głębokość, i poznać ­miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką ­wiedzę” (Ef 3, 18-19).

– Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników XCII Zgromadzenia Włoskiej Katolickiej Unii Nauczycieli Szkół Średnich (UCIIM), Rzym, 3 listopada 1979 r.

· powrót ·
Portal społecznościowo-informacyjny DEON.plWydawnictwo E-liteFronda.pl - portal poświęconyKonferencja Episkopatu PolskiMiłujcie się! - katolicki dwumiesięcznik ewangelizacyjnyRada Szkół KatolickichŚwiatowe Dni Młodzieży - Kraków 2016Wiara.pl - portal ludzi otwartychDon BOSCO - salezjańskie pismo dla rodziców, nauczycieli i wychowawcówKatecheta - pismo wychowawców katolickich
© RADA SZKÓŁ KATOLICKICH, Skwer Kard. Stefana Wyszyńskiego 6, 01-015 Warszawa, e-mail: biuro@rsk.edu.pl, tel. (22) 530 49 07.
Wsparcie techniczne zapewnia: http://ordigital.pl