FB

Maryja wzorem posłannictwa świeckich30 kwietnia 2019 r.

Wraz z darem życia każdy z nas otrzymał od Boga powołanie do bycia apostołem. Czym zatem jest apostolstwo? Odpowiedź znajdziemy w postawie i życiu Maryi i w akcie Zwiastowania: apostolstwo jest „posłannictwem z góry, zadaniem, które nie wypływa z inicjatywy człowieka, lecz jest dane przez interwencję Boga samego”. Dlatego każde apostolstwo, także świeckich, musi brać swój początek z „tak” powiedzianego Bogu, które łączy się z fiat Maryi. – ks. M. Juritsch SAC

1. Dokument synodalny Instrumentum Laboris pt.: Powołanie i posłannictwo ludzi świeckich w Kościele (por. 26;45) przedstawia Maryję jako wzór wiary i Matkę życia wewnętrznego. Wydaje się jednak, że sformułowania ogólne tekstu nie podkreślają wystarczająco jasno aspektu maryjnego w powołaniu i posłannictwie ludzi świeckich. Jeżeli weźmiemy pod uwagę apostolstwo Maryi w historii zbawienia, charakter maryjny każdego apostolstwa, a szczególnie apostolstwa świeckich, nabiera jeszcze większego znaczenia.

Ten maryjny charakter posłannictwa świeckich został wyrażony już w najstarszych wezwaniach Litanii Loretańskiej: „Maryja, Królowa Apostołów”.

Maryja jest „pierwszą świecką”, gdyż już w momencie Zwiastowania otrzymuje posłannictwo rozciągające się na całą historię zbawienia. Jej „tak” nie jest wydarzeniem prywatnym, lecz dotyczy całej ludzkości. Wśród zwyczajnych ludzi, Maryja spełniła jeden z najbardziej decydujących aktów w całej historii zbawienia.

Już w samym akcie Zwiastowania ukazuje się jasno, czym jest apostolstwo: posłannictwem z góry, zadaniem, które nie wypływa z inicjatywy człowieka, lecz jest dane przez interwencję Boga samego. Dlatego pomijając posłannictwo samego Jezusa Chrystusa, każde apostolskie posłannictwo otrzymuje w postawie Maryi w chwili Zwiastowania swój charakter i specyfikę. Także posłannictwo wiernych świeckich musi brać swój początek z „tak”, które podobne jest do „tak” Maryi.

2. Rozważamy inny aspekt. Maryja jest całkowicie otwarta na Ducha Świętego tak, jak kiedykolwiek mogło to być udziałem człowieka. Jest Ona tą, która zniszczyła wszelkie bariery człowieka w stosunku do Boga; jest w całej pełni otwarta, całkowicie do dyspozycji Boga. Dlatego przez Nią dokonało się wejście Boga w nasz ludzki świat; przez działanie Ducha Świętego Syn Boży stał się człowiekiem, narodził się z Maryi.

W ten sposób postawa Maryi wobec Boga i Jezusa Chrystusa staje się wzorem i pomocą dla każdego człowieka wierzącego. W tym przypadku jednak słowo „wzór” jest niewystarczające, aby wyrazić sposób oraz głębię wpływu, jaki wywiera Maryja na ludzi wierzących. Nie chodzi tutaj o wpływ powierzchowny, czysto zewnętrzny. Duch Święty ukształtował Ją w pełnym tego słowa znaczeniu, tzn. ukształtował Ją w sposób nadprzyrodzony. Maryja jest i pozostanie żywym dziełem Ducha Świętego. Posługuje się On Maryją w dalszym ciągu, sprawiając, że inni czują się przez Nią przyciągani. Wzór Najświętszej Dziewicy nie jest niczym innym, jak tylko dziełem Ducha Świętego, który przez Nią upodabnia serca ludzi do Chrystusa i pragnie przekształcić je w Chrystusa.

3. Istnieje ścisły związek między momentem Zwiastowania a obecnością Maryi podczas Zesłania Ducha Świętego. Maryja otrzymuje razem z Apostołami dar Ducha Świętego. Pozostaje wprawdzie włączona całkowicie we wspólnotę wieczernikową, ale równocześnie jest jej sercem, ponieważ otwiera się w sposób nieograniczony na działanie Ducha Świętego. Dzieje Apostolskie mówią niewiele o obecności Maryi we wspólnocie uczniów, ale refleksja teologiczna ożywiona wiarą odkrywa pomimo to Jej pierwszorzędną rolę.

Karl Rahner nie obawia się wskazać na Maryję jako na „centrum” wspólnoty wieczernikowej. „Punktem centralnym”, nie posiadając „urzędu”, może być tylko Maryja, gdyż w porównaniu ze wszystkimi Apostołami jest Ona najgłębiej zjednoczona z Jezusem Chrystusem i Duchem Świętym. Stąd wypływa także Jej szczególne miejsce w Kościele.

→ zobacz całość…

rozwiń wpis »

Jezu, ufam Tobie.28 kwietnia 2019 r.

rozwiń wpis »

Życzenia Wielkanocne 201916 kwietnia 2019 r.

„Chrystus zmartwychwstał! Chrystus żyje pośród nas! (…) Ty Odkupicielu człowieka, powstajesz dziś z grobu zwycięski, aby również nam, niepokojonym przez mroki licznych zagrożeń, ofiarować Twoje życzenie radości i pokoju. Do Ciebie, o Chryste, nasze życie i nasz przewodniku, niech się zwróci każdy, kogo dręczy pokusa zniechęcenia i rozpaczy, aby usłyszeć przesłanie nadziei, która nie zawodzi. W dniu Twojego zwycięstwa nad śmiercią niech ludzkość odnajdzie w Tobie, o Panie, odwagę, aby solidarnie stawić czoło tylu przejawom zła, które ją dręczy” (Jan Paweł II, Orędzie Wielkanocne 2004).

W duchu przytoczonych słów Orędzia Wielkanocnego z 2004 r. św. Jana Pawła II kierujemy serdeczne życzenia Wielkanocne do Wszystkich Wspólnot szkół katolickich. W sposób szczególny do Nauczycieli i Uczniów, do Rodziców naszych Uczniów i Przyjaciół szkół katolickich.

Nie bójcie się! Chrystus żyje pośród nas!
Dzielmy się z Innymi pewnością naszej Wiary.

ks. Zenon Latawiec SDB
przewodniczący Rady Szkół Katolickich
z zarządem

rozwiń wpis »

Przypływ wiary11 kwietnia 2019 r.

Nieoczywista a prawdziwa historia – tak o filmie “Przypływ wiary” piszą producenci. Ta piękna i poruszająca historia rzeczywiście dotyka sfery wymykającej się racjonalnej refleksji zamkniętej na obecność Boga. Jednak, w przeciwieństwie do wielu wprost ewangelizacyjnych produkcji, nie jest to film oczywisty, nachalny, toporny ani banalny. Motyw wiary przewija się w tle cały czas, jednak nie zabrakło pięknego wskazania na kwestie skomplikowanych rodzinnych i społecznych relacji, uczuć, dojrzałości. Na ekrany polskich kin film wchodzi w najbliższy piątek 12 kwietnia. Dla nauczycieli i wychowawców przygotowano materiały edukacyjne do wykorzystania podczas lekcji.

czytaj więcej w serwisie EKAI

rozwiń wpis »

Prof. Jan Duda o małżeństwie30 marca 2019 r.

Żenić się trzeba wtedy, kiedy się znajdzie właściwą osobę. To jest najtrudniejsze. Wbrew pozorom, człowiek tak naprawdę nie ma wyboru, musi się zdać na Opatrzność. Absolutnie nie ma tu żadnego determinizmu. Trzeba spotkać kogoś, ten ktoś musi się otworzyć, trzeba zobaczyć w tym kimś człowieka. Trzeba rozpoznać, czy ma się coś takiego, co ja nazywam „synchronizmem dusz” czyli taką bardzo rozległą płaszczyznę duchowości, która, żeby się dobrze się razem żyło, „musi istnieć”. Wspólna duchowość. Dla nas oczywistym elementem tej duchowości była głęboka religijność, którą ja odkryłem u Jasi, Jasia u mnie po kilku pierwszych spotkaniach. (…)

Dzięki temu, że byliśmy wierzący jechaliśmy z dużym optymizmem. Nie mieliśmy mieszkania, mieliśmy tylko dziecko. Do tego nie przyznali nam hotelu asystenckiego. Żartowaliśmy, że rozbijemy namiot i zamieszkamy na Plantach. Chwilę pomieszkamy, rektor się zlituje i da nam mieszkanie. Kiedy jednak przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że już mamy zarezerwowany pokój.

Szczęście osiąga się przez to, że człowiek ma jakiś cel, realizuje wspólne cele, że po prostu życie ma jakiś sens. Natomiast to małe szczęście osiąga się przez postęp i nadzieję. Że jest postęp, czyli najpierw mieliśmy piętrowe łóżko w hotelu, potem mieliśmy hotel, w którym już było łóżko normalne i łazienka. Wózek, łóżeczko odkupiliśmy od znajomych, bo nie stać nas było na nowe, zresztą wtedy to było powszechne. Nie było tak, żeby kupić, co się chce. Najważniejsze było to podejście, że ja sobie poradzę. Wiadomo, że jak nie tu to tam, gdzieś pójdę, coś załatwię i będzie. I jeszcze to, że potrafiliśmy się cieszyć, że coś się udało, że jest lepiej i że jest nadzieja, bo nadzieja trzyma. To, że mieliśmy 9 m2 nie było problemem, bo była nadzieja, że będziemy mieli mieszkanie. Czekaliśmy w tej tak zwanej „kolejce”, wpłaciliśmy oczywiście swój wkład mieszkaniowy. W naszym przypadku czekaliśmy 10 lat. Inni, którzy działali politycznie, gdzieś tam bokiem dostali za trzy, ale my czekaliśmy spokojnie i… dobrze było. Mieliśmy taką zasadę, że my się po prostu nie sprzedamy. Posiedzimy sobie w tym akademiku spokojnie, byle tylko szło do przodu. (…)

Małżeństwo to jest szansa na sensowny trud. Dla mnie osobiście, to była najważniejsza sprawa. Moja decyzja wynikała między innymi stąd, że mój trud będzie sensowny. Sensowny przez to, że zawsze jest trudem dla kogoś, co najmniej dla nas dwojga, jeśli będą dzieci, to więcej. Wydaje mi się, że jedną z przyczyn kryzysów w małżeństwie jest to, że małżonkowie nie zdają sobie sprawy z tego, że w małżeństwie będzie trud. (…)

Myślę, że my musimy poprzez media, poprzez nasz indywidualny przekaz mówić ludziom: nie bójcie się mieć dzieci, nie odkładajcie tego na potem, bo naprawdę nie warto. Życie jest jedno i właściwie nie ma takiego jednego momentu, w którym można by było powiedzieć: teraz jest idealnie, więc dziecko. Nie ma czegoś takiego. Zawsze coś przeszkadza. Trzeba wierzyć w to, że jeśli człowiek jest otwarty na życie, to, tak jak się mówi: Pan Bóg „daje dzieci – daje i na dzieci”. Żeby nie pomyślano, że jestem jakimś ciemnogrodem, to powiem to naukowo. Potrzeba podjęcia zobowiązania mobilizuje człowieka do aktywności, do pracy. Jeśli mam obowiązki, to więcej daję z siebie, kiedy wiem, że jestem odpowiedzialny za dziecko. Można nie wierzyć, ale nie ma większej radości niż obserwowanie dziecka, jego rozwoju, jego przywiązania do ludzi, tego zaufania, jakie ten młody człowiek ma do swoich rodziców i nie tylko.

– Jan Duda (źródło: „Raport Jasnogórski 2016”, Warszawa 2018, s. 180-198)

rozwiń wpis »

Jak przedziwne jest imię Twe…28 marca 2019 r.

rozwiń wpis »

Czy można dziś dobrze wychować dzieci?17 marca 2019 r.

rozwiń wpis »

Tożsamość dziecka Bożego14 marca 2019 r.

Dziecko może nie rozumieć ojca, wystarczy, że mu zaufa. Światu brakuje zaufania – zbyt wiele zadawanych ran, zbyt wiele zdrady. I tym bardziej módl się. I jeśli ty nie rozumiesz, to niech ktoś inny modli się za ciebie, o ciebie tak długo, aż spłynie na ciebie łaska. Ojciec Święty wzywa do modlitwy za… za kogoś, za tych wszystkich, dla których pojęcie ojca nie istnieje lub straszy, za cały świat. Tak się wydaje, jakby Jan Paweł II chciał ten świat zanurzyć w modlitwie, osłonić świat płaszczem modlitwy!

Co więcej, Ojciec Święty pisze wyraźnie: „W modlitwie i przez modlitwę człowiek odkrywa w sposób najprostszy i najgłębszy zarazem, właściwą sobie podmiotowość, ludzkie «ja» potwierdza się jako podmiot najłatwiej wówczas, gdy jest zwrócone do Boskiego «Ty»” (str. 8). To wołanie o modlitwę jest szczególnym zobowiązaniem ludzi wierzących – katolików; jeżeli ty wierzysz, że jest Bóg, to daj temu wyraz, daj świadectwo wiary. Wezwanie do modlitwy osobistej i modlitwy w rodzinie.

Z tą modlitwą w rodzinie także bywa różnie; póki dzieci małe, to się modlą z rodzicami, albo częściej z matką – duże jakby się wstydzą modlić razem, a i rodzicom też trudno jest z dorastającymi dziećmi odnaleźć tę wspólnotę w rozmowie z Bogiem. Co przeszkadza ojcu modlić się z dziećmi i wobec dzieci? Sami nie wiedzą co, nieraz właśnie tak mówią: „Tak jakoś przestaliśmy się modlić”.

Ale jeżeli uda się tych wszystkich, co są w domu razem, zebrać i namówić na wspólną modlitwę, wszystko się zmienia – wzrasta miłość. Ale nieraz trudno jest przełamać te, nie wiadomo skąd pochodzące, opory. Zmęczenie, pośpiech, jakiś wstyd fałszywy, może też jakaś nieśmiałość i wreszcie pycha! Człowiek współczesny ma wiele oporów do pokonania, żeby mógł tak zwyczajnie uklęknąć wobec swoich dzieci i razem z nimi mówić „Ojcze nasz”, jeszcze prędzej sam gdzieś w kącie, ale tak na oczach dzieci, dorosłego już może syna?

A właśnie chodzi o to, o ten gest, o to zgięcie kolan przed Bogiem, o to świadectwo, że wierzysz. A przecież każdy wierzący wielokrotnie powtarzał już to „Ojcze nasz”, każdy wiele razy, a Ojciec Święty chce, żeby to samo powiedzieć, ale inaczej, zupełnie inaczej – w prawdzie! To znaczy, żeby nie tylko wyrecytować, ale według tego żyć, to zrealizować, bo ta Chrystusowa modlitwa jest ogromnym wymaganiem, jest niby prośbą, ale zarazem jest wezwaniem do innego życia, jest zobowiązaniem – przecież ta prosta modlitwa każe zmienić cały sposób życia, jeżeli ma być w prawdzie! Każde słowo powinno stać się tematem kontemplacji, najgłębszego rozmyślania po to, ażeby mogło zostać zrealizowane i gdyby tak – gdyby ten Rok Rodziny choć to jedno przyniósł, żeby ludzie wypełniali to zobowiązanie – ileż by się zmieniło na tym świecie!

Nie wiem, ilu jest katolików na świecie i ile rodzin katolickich, ale gdyby istotnie wszystkie te osoby choćby tylko przez ten rok tak się modliły o siebie i za siebie, i o innych i za innych – to taka fala modlitwy musiałaby zmienić losy świata! Tylko że człowiek przełomu wieków nie chce się tak modlić! Odrzuca prawdę, bo jest mu za trudna, a człowiek jest za wygodny, nie chce trudu. Ale może ten następny – ten człowiek XXI wieku odnajdzie swoją właściwą tożsamość dziecka Bożego i może podniesie głowę wyżej i zobaczy, że jest niebo i że nie jest puste, i odnajdzie radość bycia dzieckiem ukochanym przez Boga – Ojca, może…

– Wanda Półtawska, „By rodzina była Bogiem silna…”, Częstochowa 2003.

rozwiń wpis »

Największy Dar13 marca 2019 r.

Serdecznie polecamy film „Największy Dar”, który w wchodzi na ekrany polskich kin. Film już od dnia premiery przynosi piękne duchowe owoce – kliknij tutaj, aby posłuchać i przeczytać opinie na jego temat. Lista kin które wyświetlają film dostępna jest tutaj – istnieje także możliwość zorganizowania pokazu na zamówienie. Więcej informacji znajduje się na stronie internetowej filmu: http://najwiekszydar.pl

 

rozwiń wpis »

Prawdziwa miłość12 marca 2019 r.

Kresem każdej ludzkiej miłości jest spełnianie woli Bożej. Nawet najbardziej niepoważne osoby mówią o miłości w kategoriach wieczności. Miłość jest ponadczasowa.

Kiedy rozwija się prawdziwa miłość, najpierw dwie miłości zwrócone do siebie starają się posiąść siebie nawzajem. Kiedy miłość robi postępy, dwie miłości zamiast szukać siebie nawzajem, szukają obiektu poza nimi obiema. Obie rozwijają pragnienie jedności poza nimi: Boga. Oto dlaczego kiedy dojrzewa czysta, chrześcijańska miłość, mąż i małżonka z biegiem czasu stają się coraz bardziej religijni. Najpierw szczęście polega na spełnianiu woli tego drugiego, później na spełnianiu woli Boga. Prawdziwa miłość jest aktem religijnym. Jeśli kocham cię tak, jak Bóg pragnie, żebym cię kochał, to jest to najwyższym wyrazem miłości. (…)

Miłość nie ma innego przeznaczenia niż posłuszeństwo Chrystusowi. Nasza wola istnieje tylko po to, byśmy ją oddawali. (…) Wszelka doskonała miłość musi na koniec dojść do wołania: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie, Panie!”.

– Abp Fulton J. Sheen, „Maryja. Pierwsza miłość świata”, tłum. D. Krupińska, Kraków 2018, s. 222n.

rozwiń wpis »
« Poprzednia stronaNastępna strona »
Portal społecznościowo-informacyjny DEON.plWydawnictwo Ludzie BogaFronda.pl - portal poświęconyKonferencja Episkopatu PolskiMiłujcie się! - katolicki dwumiesięcznik ewangelizacyjnyRada Szkół KatolickichŚwiatowe Dni Młodzieży - Kraków 2016Wiara.pl - portal ludzi otwartychDon BOSCO - salezjańskie pismo dla rodziców, nauczycieli i wychowawcówKatecheta - pismo wychowawców katolickichMłodzieżowa Agencja Informacyjna Maika
© RADA SZKÓŁ KATOLICKICH, Skwer Kard. Stefana Wyszyńskiego 6, 01-015 Warszawa, e-mail: biuro@rsk.edu.pl, tel. (22) 530 49 07.
Wsparcie techniczne zapewnia: http://ordigital.pl