FB

Najważniejsza rola ojca24 czerwca 2020 r.

rozwiń wpis »

On jest!5 czerwca 2020 r.

rozwiń wpis »

Naśladowanie Chrystusa…29 maja 2020 r.

rozwiń wpis »

Zamknięci w Wieczerniku29 maja 2020 r.

„Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym.” (Dz 2,1-4a)

Czasem apostołowie Jezusa przebywali w zamknięciu, odizolowani od świata zewnętrznego, dotknięci obawami i lękiem… Najczęściej zdarzało się w sali na górze, zwanej Wieczernikiem. Ta sama sala stała się miejscem kluczowych wydarzeń dla naszego zbawienia.

Wieczernik przetrwał i świadczy o ludzkich niepokojach, szukaniu wsparcia we wspólnocie, żarliwej modlitwie, ale nade wszystko świadczy o zmartwychwstaniu Jezusa, który tam się ukazał, o zstąpieniu Ducha Pocieszyciela w dzień Pięćdziesiątnicy, o ustanowieniu Eucharystii, która do końca świata powtarza tajemnicę Paschy naszego Pana, Jezusa Chrystusa i dzięki której możemy być tak bardzo blisko Niego.

Wieczernik znajduje się na najwyższym wzniesieniu starej Jerozolimy – Syjonie, tuż obok grobowca Króla Dawida. Wystrój sali zmienił się na przestrzeni wieków, ale od początku była bardzo ważna dla wyznawców Jezusa. Dziś nie należy do chrześcijan i nie można tam sprawować liturgii, poza kilkoma wyjątkami. Największy to celebracja papieska.

W czwartek 23 marca 2000 roku św. Jan Paweł II sprawował w Wieczerniku Mszę Świętą, tam, gdzie Jezus Chrystus spożył z uczniami Ostatnią Wieczerzę. „Gdziekolwiek wypowiadane są słowa: «To jest Ciało moje» oraz wezwanie Ducha Świętego, Kościół umacnia się w wierze apostołów oraz w jedności, której źródłem i więzią jest Duch Święty” — powiedział w homilii.
W przylegającym do murów Wieczernika klasztorze franciszkanów znajduje się kaplica zwana Małym Wieczernikiem, gdzie sprawuje się Eucharystię i można więcej czasu spędzić na modlitwie.

[© fot. s. Amata J. Nowaszewska CSFN]

rozwiń wpis »

Chrystus Pan zmartwychwstał5 maja 2020 r.

rozwiń wpis »

Maryja w dziejach Polski3 maja 2020 r.

„Wszystko nam dałeś, co dać mogłeś Panie”.

„Szczęśliwe Narody, które taką mają historię, jak Polska, szczęśliwszego od Was nie widzę Państwa, gdyż Wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczęście niewymowne — obyście to tylko zrozumieli sami” (z akt zakonu Marianów dawnych – białych).

Słowa te, wypowiedział niegdyś do hetmana Stanisława Jabłonowskiego, nuncjusz apost. w Polsce Pignatelli, (przedtem abp Neapolu) późniejszy Innocenty XII Papież, który poznał dobrze i dzieje i ducha Narodu polskiego, a pokochał go tak szczerze i serdecznie najbardziej za jego miłość ku Matce Bożej, za tę miłość i wierność, która się tak bardzo podobała Bogarodzicy, iż „weszła w dzieje Polski i zawładnęła każdym sercem Sarmatów” (z akt zakonu Marianów dawnych – białych) a w końcu, widząc zalewające nas fale złego z cudzoziemskich stron na nas idące i chwiania się Jej Narodu w surowych, staropolskich, zasadach Wiary i poczciwości, widząc też i błądzących królów i wodzów polskich — sama Pani nieba i ziemi raczyła ująć losy nasze w swe niepokalane dłonie, byśmy nie zginęli i nie zmarnieli, i Królową Polski sama się nazwała i mianowała, nim Ją kochający i wdzięczny Naród polski swą Panią, Władczynią i Dziewicy. Pierwsze też pieśni polskie Jej musiały opiewać chwałę, bo najstarsza, jaka się dotąd zachowała pieśń – to nasz hymn narodowy:

Boga Rodzica Dziewica
Bogiem wsławiona Maryja.

Pierwsi Apostołowie Polski wielkimi musieli być czcicielami Niepokalanej, skoro pierwsi nasi Pustelnicy, święci Pięciu Bracia Polacy, jak niesie stare podanie Matkę Bożą, szczególnie ukochali i tej czci, Naród jeszcze pogański uczyli i weń wpajali tak głęboko, że ta cześć Maryi nawet na urobienie charakteru narodowego wpłynęła, a to tak decydująco, że jeszcze i w dzisiejszych czasach nawet zwyrodniały Polak, gdy usłyszy Imię Maryi, z rozgniewanego cichszym się staje, z okrutnika łagodniejszym, z rozpustnika (bodaj na chwilę) zmitygowanym, a już na pewno nie bluźni imieniowi Polskiej Królowej.

Nawet protestanci polscy czczą jakoś Matkę Bożą i nie są wobec Niej tak chłodno lub wrogo usposobieni, jak inne Narody. Niemcy i Czesi, protestanci mordując za Wiarę Błog. Jana Sarkandra, lub Wielebnego Adama Jastrzębiec Mańkowskiego w Kłodzku 17 X 1607 r. za to najbardziej nad nimi się znęcali, że przyzywali na pomoc Bogarodzicę Maryję. Nic dziwnego — wielkiej i świętych nauczycieli miał nasz Naród: św. Wojciech, św. Stanisław, św. Bogumił, św. Wincenty Kadłubek, bł. Iwo Odrowąż, bł. Jakub Strepa, W. Stanisław Hozyusz, Biskupi polscy – toż to pierwszorzędni i wielcy czciciele Niepokalanej, co przeszli tę ziemię naszą wzdłuż i wszerz ucząc nas Wiary świętej, miłości Boga i czci Maryi i tej maryjnej łagodności, jaką się Polacy odznaczali wobec wrogów nawet.

Po wielkich Biskupach polskich, których wielu świętych wspominają dzieje, idzie legion Benedyktynów, Cystersów, Kanoników Regularnych i Norbertanów, co zrosili tę ziemię naszą swoim potem a nawet krwią własną użyźnili, lecz tej krwi nie wypuścili z żył ich Polacy, ale obcy okrutnicy: Prusowie, Jadźwingowie, Niemcy, Litwini, Tatarzy, Szwedzi, Rusy i Czesi – równie nienawidzący Polski potężnej, jak i głębokiej wiary Polaków i surowych ich obyczajów staroświeckich – wiedząc, że trwanie przy Wierze wierne Narodu – potęguje jego siły żywotne, równie, jak i polityczne Korony Polskiej wzmaga znaczenie.

Dziwnie spokojnie, łagodnie i cicho, chętnie nawet przyjęła Polska przed tysiącem lat Chrześcijaństwo. Lechici nie wieszali na krzyżach swoich Apostołów i nie dręczyli ich mękami, jak to gdzieindziej bywało. Nie mówią, tego o nas nawet niechętni nam zawsze – Germanowie. Mały odruch pogaństwa w Polsce – po śmierci Bolesława Chrobrego — rychło był opanowany i krzyż już na stałe rozpościerał swe dobroczynne nad Polską ramiona, a Matka Boża umiłowaną była Panią Narodowi swemu. Doznali Jej łaski i pomocy starzy wojownicy polscy, zabezpieczający byt wolny Narodowi od zawistnych Niemców.

→ zobacz całość…

rozwiń wpis »

Abyśmy żyli z Chrystusem – dla innych3 maja 2020 r.

Słowa Zmartwychwstałego do Ojca są także słowami, jakie Pan kieruje do nas: „Zmartwychwstałem i teraz zawsze jestem z tobą” – mówi do każdego z nas. Moja ręka cię podtrzymuje. Gdybyś gdziekolwiek miał upaść, upadniesz w moje ręce. Jestem nawet u bram śmierci. Tam, gdzie już nikt nie może ci towarzyszyć i gdzie ty nie możesz niczego zabrać, Ja na ciebie czekam i dla ciebie przemieniam mroki w światło.

Te słowa z Psalmu, odczytane jako dialog Zmartwychwstałego z nami, są zarazem wyjaśnieniem tego, co dokonuje się w chrzcie. Chrzest jest w istocie czymś więcej niż obmyciem, niż oczyszczeniem. Czymś więcej niż przyjęciem do wspólnoty. Jest nowym narodzeniem – nowym początkiem życia. (…) Przez chrzest oddajemy się Chrystusowi – On nas przyjmuje do siebie, abyśmy odtąd żyli już nie dla samych siebie, lecz dzięki Niemu, z Nim i w Nim; abyśmy żyli z Nim, a tym samym dla innych.

W chrzcie rezygnujemy z samych siebie, składamy nasze życie w Jego ręce, tak iż możemy powiedzieć za św. Pawłem: „Teraz (…) już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Jeśli w ten sposób dajemy siebie, godząc się na swego rodzaju śmierć naszego ja, oznacza to, że również granica między śmiercią a życiem staje się przekraczalna. Zarówno po tej, jak i po tamtej stronie śmierci jesteśmy z Chrystusem, i dlatego od tej chwili i w przyszłości śmierć nie jest już prawdziwą granicą.

Święty Paweł mówi nam o tym bardzo jasno w swoim Liście do Filipian: „Dla mnie (…) żyć to Chrystus, a jeśli mogę być przy Nim (to znaczy, jeśli umrę) – to zysk. Lecz jeśli pozostaję w tym życiu, mogę jeszcze przynosić owoc. (…) Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze; pozostawać zaś w ciele – to bardziej konieczne ze względu na was” (por. Flp 1,21nn).

Po jednej i po drugiej stronie granicy śmierci jest on z Chrystusem – nie ma już naprawdę różnicy. Tak, to prawda: „Ogarniasz mnie zewsząd i kładziesz na mnie swą rękę”. Do Rzymian św. Paweł pisał: „Nikt (…) nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie (…) I w życiu (…), i w śmierci należymy do Pana” (Rz 14,7–8).

Na tym polega nowość chrztu: nasze życie należy do Chrystusa, już nie do nas. Lecz właśnie dlatego nie jesteśmy sami nawet w chwili śmierci, lecz jesteśmy z Nim, który żyje wiecznie. W chrzcie wraz z Chrystusem odbyliśmy podróż przez wszechświat aż do otchłani śmierci. Z Nim, co więcej, objęci Jego miłością, jesteśmy wolni od lęku. On nas obejmuje i prowadzi, dokądkolwiek idziemy – On, który jest samym życiem.

– Benedykt XVI, „Blask zbawienia. Homilie papieskie”, Wydawnictwo WAM, Kraków 2018, s. 17-19.

rozwiń wpis »

Kultura jest wyrazem człowieczeństwa25 kwietnia 2020 r.

rozwiń wpis »

Papież błogosławi wszystkim, którzy pomagają chorym i cierpiącym21 kwietnia 2020 r.

rozwiń wpis »

Jan Paweł II o obronie praw sumienia18 kwietnia 2020 r.

rozwiń wpis »
Następna strona »
Portal społecznościowo-informacyjny DEON.plFronda.pl - portal poświęconyKonferencja Episkopatu PolskiMiłujcie się! - katolicki dwumiesięcznik ewangelizacyjnyRada Szkół KatolickichWiara.pl - portal ludzi otwartychDon BOSCO - salezjańskie pismo dla rodziców, nauczycieli i wychowawcówKatecheta - pismo wychowawców katolickichMłodzieżowa Agencja Informacyjna Maika
© RADA SZKÓŁ KATOLICKICH, Skwer Kard. Stefana Wyszyńskiego 6, 01-015 Warszawa, e-mail: [email protected], tel. (22) 530 49 07.
Wsparcie techniczne zapewnia: http://ordigital.pl